Tydzień 3 - 102,8 kg (zmiana +0,3 kg)
No w sumie jestem zadowolony, pokrzepiony tym cudem, że na to co wcinałem tylko tyle przytyłem, ale teraz biorę się do roboty. Nie ma póki co świąt i innych takich, więc dam rade... a i mam nadzieje wreszcie rozpocząć bieganie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz